Każdy z nas słyszał o grzechu, jednak pojawia się pytanie - czy faktycznie wiemy czym on jest. Aby dowiedzieć się, co jest grzechem, powinniśmy sięgnąć do źr
Przyjrzyjmy się więc bliżej grzechom języka, a następnie środkom, by z nimi walczyć. Na początku wsłuchajmy się w słowa św. Jakuba z jego Listu Apostolskiego: „Jeśli ktoś nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. Jeżeli przeto wkładamy koniom wędzidła do pysków, by nam
Zanim zdążę uświadomić sobie, że ta myśl jest grzechem, ona już płynie dalej, a potem zastanawiam się, czy zgrzeszyłam. Bardzo często modlę się, bym była przygotowana na wszystkie pokusy, bym zdążyła odpowiednio wcześnie je odrzucić, ale chyba musiałabym postawić przy sobie strażnika.
Bardzo znaczące jest to nakierowanie na dobro, zarówno swoje, współmałżonka i całej przyszłej rodziny, jak i społeczeństwa i państwa, które Papież Pius czyni podstawowym kryterium, jakim należy się kierować przy wyborze męża czy żony. Spotyka się tu niejako dalsze i bliższe przygotowanie do małżeństwa, ponieważ
Boże prawo moralne zapisane jest w sercu każdego człowieka (Rzymian 1.20) i gdy pojawia się grzeszna pokusa, nasze sumienie od razu wyczuwa niebezpieczeństwo. Jednak sama pokusa nie jest grzechem. Jezus był kuszony (Ew. Marka 1.13; Ew. Łukasza 4.1-13), ale On nigdy nie zgrzeszył (Hebrajczyków 4.15). Grzech pojawia się, gdy źle
Pytanie, czy kłamstwo jest grzechem, jest ważne dla chrześcijan, którzy poruszają się po swoim codziennym życiu i interakcjach z innymi. W tym poście na blogu zbadamy biblijny punkt widzenia na kłamstwo, zbadamy jego konsekwencje i omówimy praktyczne sposoby, w jakie wierzący mogą unikać angażowania się w ten grzech.
Jeśli jednak penitent przypomni sobie jakiś grzech ciężki już po spowiedzi, to jest zobowiązany wyznać go przy następnej. Tego domaga się zacytowany wyżej kan. 988. Grzech zatem jest odpuszczony, ale niedopełnienie obowiązku wyznania go przy następnej spowiedzi samo w sobie byłoby grzechem.
VdEU. Moderatorzy: Małgosiaa, bramin Strona 1 z 1 [ Posty: 7 ] Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? Autor Wiadomość Dołączył(a): Cz maja 30, 2019 18:51Posty: 31 Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? Czy jak ktoś żartuje nawet z niewierzącymi ,posiada smartfon i dość sporo dóbr to grzeszy w ten sposób?24 Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. 25 Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. 26 Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich7 czynili fałszywym 24-26 Wt cze 18, 2019 13:19 Kozioł Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 23:46Posty: 1644 Re: Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? random14 napisał(a):Czy jak ktoś żartuje nawet z niewierzącymi ...to grzeszy w ten sposób?Nie. W żaden sposób. Ba! Bez kontaktu z niewierzącymi nie byłoby jak nawracać random14 napisał(a):24 Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. 25 Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. 26 Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich7 czynili fałszywym 24-26To jest wycięte z szerszego kontekstu. Nie chodzi tu o bogactwo samo w sobie ale o ludzi zadufanych w swojej władzy i bogactwie, a odrzucających to o tyle uzasadnione ostrzeżenie, ze bogactwo, dobrobyt uchodziło za błogosławieństwo od Boga (do niedawna było tak i w Europie).Tuż po sporach z faryzeuszami i modlitwie na górze Jezus wybrał z pośród uczni dwunastu apostołów, prostych ludzi i wszedł w tłum znów prostych, często cierpiących ludzi. To byli jego pierwsi że te ostre słowa były skierowane własnie do uczonych faryzeuszy, ludzi bogatych, wykształconych, uważających się za lepszych, bardziej świętych, cieszących się poważaniem, a tak na prawdę nie mający miłości do Boga w sercu. _________________MetodyściPolska Rada Ekumeniczna Wt cze 18, 2019 13:44 IrciaLilith Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10Posty: 4921 Re: Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? Alternatywna interpretacja - to coś na wzór buddyjskiej nauki o nietrwałości, o tym aby się do niczego nadmiernie nie przywiązywać, bo w kwestiach materialnych nic nie trwa wiecznie. Często dobrobyt materialny sprawia, że przesłania on to co trwałe i na prawdę istotne, to co nie przemija i czego nam nikt i nic nie odbierze o ile sami nie nie jest wrogiem zabawy, czy zwolennikiem głodowania, bo gdyby tak było zamiana wody w wino czy rozmnożenie jedzenia nie miałyby miejsca. _________________'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni... Wt cze 18, 2019 21:13 random14 Dołączył(a): Cz maja 30, 2019 18:51Posty: 31 Re: Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? Czy ten fragment naucza że pozdrowienia na rynku i pierwsze miejsca w ucztach są grzeszne ?Czy to oznacza że popularni kapłani są źli,albo jak kapłan ma dobre auto to mamy podjerzewać że grzeszy i nie powinno się go słuchać ?"Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: „Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok”. Pn lip 15, 2019 13:58 Swołocz Dołączył(a): N wrz 10, 2017 20:32Posty: 757 Re: Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? random14 napisał(a):Czy ten fragment naucza że pozdrowienia na rynku i pierwsze miejsca w ucztach są grzeszne ?Czy to oznacza że popularni kapłani są źli,albo jak kapłan ma dobre auto to mamy podjerzewać że grzeszy i nie powinno się go słuchać ?"Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: „Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok”.Jezus był prorokiem, który miał pewne przekonania i pomysły odnośnie otaczającej go rzeczywistości. Widać wyraźnie, że nie darzył sympatią uczonych w piśmie, można powiedzieć, że trochę się do nich "przyczepił". Ale to stan umysłu Jezusa sprzed 2000 lat i z określonych, właściwych tamtemu czasowi uwarunkowań i okoliczności. Nie przenoś w łatwy i bezrefleksyjny sposób ówczesnych spostrzeżeń i krytyk Jezusa do obecnej, aktualnej rzeczywistości. Nie da się tego przenieść - to są inne Jezus dziś żył, być może nie doczepiłby się do katolickich kapłanów. A może tak - nie wiemy wiemy też, że nawet rozważanie sytuacji w rodzaju "gdyby Jezus dziś żył" nie ma sensu, gdyż Jezus żył tylko wtedy i już nigdy nie będzie żył. Pn lip 15, 2019 20:56 Stworek Dołączył(a): N sty 06, 2019 14:28Posty: 111 Re: Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? Swołocz napisał(a):Nie da się tego przenieść - to są inne że się da. Świat się zmienił, ludzie się zmienili ale definicje dobra i zła pozostały bez zmian. Teksty z Biblii są ponadczasowe i można je dopasować do każdych czasów. So sty 11, 2020 16:12 Inny_punkt_widzenia Dołączył(a): N mar 25, 2007 18:09Posty: 3223 Re: Czy grzechem jest śmianie się ,bycie najedzonym,itp.? Jezus do zamożnych i szczęśliwych mówi ... Biada Wam!... W dzisiejszym młodzieżowym slangu brzmi to ... Zgaś ten uśmiech!... To przestroga przed katastrofą . Jeżeli twój smartfon zasłoni ci oczy na drogę zbawienia, jeżeli twój uśmiech nigdy nie zgaśnie z powodu głupawych filmików na Youtube to nie wejdziesz do Królestwa Niebieskiego. Dobra doczesne tak przywiązują nas do tego świata i tak nas uzależniają że nie możemy się z nimi rozstać, dają tyle przyjemności, że nie możemy ich porzucić , tak więc wielbłąd szybciej przejdzie przez ucho igielne niż zamożny i zadowolony do Nieba. Pn kwi 13, 2020 19:41 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 7 ] Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Karolina Pisarek pochwaliła się, jakie kwoty znalazła w kopertach ślubnych i przelewach od gości. Izabela Janachowska przypomniała modelce, co jest ważne w dniu ślubu. Po jednym z najgłośniejszych wesel w polskim show-biznesie Karolina Pisarek ujawniła, jak hojni okazali się jej goście. Modelka zdradziła, że otrzymała dziesiątki tysięcy złotych zarówno w kopertach ślubnych, jak i przelewach. Nie wszystkim jednak spodobało się to, że gwiazda tak otwarcie chwali się pieniędzmi. Uczestniczka piątej edycji "Top Model" przyznała, że wraz z mężem zapisywała kwoty w notatniku. Niektórzy uznali, że wywiad, którego udzieliła modelka, był... niesmaczny. Szczerość Karoliny Pisarek zaczęła być komentowana w mediach nie tylko przez fanów, ale również inne znane osoby z polskiego show-biznesu. Ostatnio ekspertka ślubna, Izabela Janachowska odpowiedziała, czy młoda para powinna mówić na forum o prezentach ślubnych. Izabela Janachowska komentuje temat "kopert" po weselu Karoliny Pisarek Niedawno Karolina Pisarek opowiedziała o prezentach ślubnych, jakie otrzymała po weselu z Rogerem Sallą. Modelka zdradziła, że niektórzy goście byli bardzo hojni. W jednej z kopert znalazła nawet 20 tysięcy złotych. Co ciekawe, nie jest to najwyższa kwota, jaką dostała para młoda. Dziennikarze portalu Plejada postanowili zapytać Izabelę Janachowską o to, czy w dobrym guście jest mówić o podarunkach ślubnych. Zobacz także: "Taniec z gwiazdami": Znamy cały skład 13. edycji. Ostatni uczestnik to wielkie zaskoczenie! EOS Decyzja o tym, o czym decydujemy się mówić publicznie, to indywidualna sprawa każdego z nas. Warto jednak pamiętać, że w świetle prawa prezenty ślubne to darowizna, podlegają więc opodatkowaniu. Otrzymane upominki trzeba zgłosić w Urzędzie Skarbowym, jeśli przekraczają tzw. kwotę wolną od podatku. Zgodnie z prawem mamy na to miesiąc od chwili przekazania prezentów. Nieco inaczej przedstawia się sytuacja, kiedy upominki przekazują najbliżsi: rodzice, dziadkowie, rodzeństwo — w takim przypadku czas na zgłoszenie darowizny wynosi sześć miesięcy, a otrzymana kwota jest zwolniona z podatku - ujawniła Izabela Janachowska. Temat wesel i pieniędzy wywołał niemałe zamieszanie. Karolina Gilon otwarcie skrytykowała Karolinę Pisarek za podanie kwot, jakie modelka otrzymała od przyjaciół i rodziny. Część internautów uważa, że chwalenie się tym jest niepotrzebne. Izabela Janachowska natomiast przyznała, że koperty - a dokładnie ich zawartość - często są źródłem presji oraz nieporozumień. EOS To, jaka kwota powinna znaleźć się w kopercie, to jedno z najczęściej wyszukiwanych haseł w sezonie weselnym. Prezenty ślubne to nie jest — w moim odczuciu — temat, który podlega kategorii "wypada/nie wypada". Każdy może podarować młodej parze tyle, na ile go stać i ile uważa za słuszne - wyjaśniła. Niestety często właśnie z powodu presji goście odmawiają przyjścia na uroczystość, obawiając się, że nie stać ich na odpowiedni prezent, a nie to powinno być kluczowym elementem decyzji - dodała. Ekspertka ślubna przypomniała, że nie powinniśmy poddawać się presji i do prezentów ślubnych należy przede wszystkim podchodzić z rozsądkiem. Podkreśliła też, że ostatecznie to dobra zabawa i czas spędzony z bliskimi mają w tym dniu największe znaczenie. EOS Zobacz także: Karolina Pisarek z mężem na spacerze z psem! Niedawno fani spekulowali o jej ciąży... [ZDJĘCIA PAPARAZZI] Jak już wspomniałam, prezenty to miły gest, jednak nie są w tym dniu najważniejsze. Jeśli sytuacja finansowa na to nie pozwala, nie należy, w myśl zasady "zastaw się, a postaw się" nadwyrężać domowego budżetu. W tym dniu najważniejsza jest obecność i wspólna celebracja miłości, a nie to ile znalazło się w kopercie - powiedziała na koniec. Myślicie, że Karolina Pisarek powiedziała zbyt wiele? EOS EOS EOS EOS
Zasadnicza różnica! Chwalenie jest niekonkretne, a docenia się za coś. Chwalenie wzbudza podejrzliwość i może nie przynosić korzyści, za to docenianie buduje poczucie wartości i informuje, co zostało wykonane dobrze. Nie mówimy więc: „Jesteś super”, ale np: „Myślę, że jesteś dobry w ortografii, twoje wypracowanie prawie nie ma błędów”. Samo – „Jesteś super”, wzbudza pytania: Co to znaczy super? Czy, aby na pewno jestem dobry, a może chwalą mnie na wyrost? Jeśli wiem, dlaczego jestem wart docenienia, mogę na tym budować następne sukcesy, daje mi to pewność siebie gwarancję, że w czymś jestem dobry i mogę sobie zaufać. Temat doceniania i chwalenia przyszedł mi do głowy z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że ciągle jest mało obecny w szkole. A po drugie jak bumerang pojawiają się artykuły o szkodliwości chwalenia młodych ludzi. W ostatnim numerze pisma Focus (6/189) w artykule Andrzeja Federowicza pt.: Azjatyckie tygrysy kontra zachodnie mięczaki, czytamy: „Przesadne zadowolenie z siebie może zabić największy talent” . Dalej przytaczane są badanie mające świadczyć o tym, że osoby chwalone i doceniane nie podejmują wyzwań. Claudia Muller przeprowadziła eksperyment, w którym wszystkim dzieciom powiedziano, że poradziły sobie z zadaniem wspaniale, ale tylko połowa dzieci została pochwalona za wysoką inteligencję, reszta usłyszała, że „solidnie się napracowały”. W następnym sprawdzianie, w którym uczniowie mogli sami wybrać zadania w zależności od ich trudności, pierwsza połowa uczniów decydowała się na zadania łatwiejsze. Pozostali nie bali się ryzyka. Dla mnie jest to nie do uwierzenia. Może przyczyna leży właśnie w chwaleniu, a nie – docenianiu? Nie wiem, ale martwią mnie wnioski, które pochopnie można wyciągnąć z tak przedstawionych badań. Czytamy w artykule: „Okazało się, że ci, którzy mocno wierzyli w swoje możliwości, wcale nie osiągali później lepszych wyników” Na koniec artykułu polecana jest książka Amy Chua, w której matka dwóch córek propaguje twardy „wychów” dzieci. Może (na pewno tak) nie jestem naukowcem przeprowadzającym BADANIA. Kieruję się tylko długoletnim doświadczeniem pracy nauczycielskiej. A z niego wynika, że kwiat niepodlewany więdnie, zaś dziecko niedoceniane traci! Rozmawiałam dziś ze studentką, która zwierzyła i się z historii poniżeń jakie przeszła w szkole. Nagany za literę b pisaną odwrotnie, za brzydki charakter leworęcznego pisma, za kiepskie rysunki, za brak sukcesów w matematyce itd. Teraz kończy studia, używa komputera. Nie ma znaczenia, czy bazgrze i jak pisze b, zapisała się na kurs rysunku i okazuje się, że idzie jej nieźle. Ale niestety nie wierzy w siebie, nie wierzy, że jej się coś uda, chciałby, aby ktoś jej powiedział co ma w życiu robić, boi się pracy i nowych wyzwań. A może to odosobniony przypadek?
Chwalenie się uchodzi za zachowanie w bardzo złym stylu. Coś w sam raz dla ludzi z kompleksami, dorobkiewiczów, pustaków kochających robić szum wokół siebie, no bo jeśli jesteś w czymś naprawdę dobra, inni sami to zauważą i sami cię pochwalą. Nie musisz ich w tym wyręczać, to po prostu niegrzeczne. Ale w sumie dlaczego?Można zrzucić winę na biednego Jana Brzechwę, ale on raczej tylko zgrabnie opisał to, co większość i tak myśli, bez czytania wierszy. Unikamy chwalenia się, ponieważ odbierane jest ono jako chęć wywyższenia się cudzym kosztem. Wolimy się umniejszać, w nadziei, że ktoś gorąco zaprzeczy i obdarzy komplementem, to wydaje się naturalniejsze. Życie jednak pokazuje, że skromność nie zawsze nie jestem warta uwagiCzyż słuchanie komplementów nie jest miłe? Ależ bardzo! Wiele rzeczy robimy właśnie po to, by ktoś nas docenił i pochwalił, gdy jednak faktycznie tak się dzieje, nagle czujemy się nieswojo. Ileż to razy kobiety czuły się zażenowane, słuchając zasłużonych komplementów, jak gdyby ktoś chciał tymi słowami zrobić przykrość, a nie wyglądasz! A gdzie tam, zobacz jaki tyłek, zresztą kiecka gdzieś z dna szafy. Awansowałaś? Gratuluję! Weź daj spokój, nic wielkiego, szef miał dobry humor, to mi się udało. Ale piękne ozdoby masz na oknach! E tam, takie tam drapaki, zgapiłam z wielki kłopot, by na miłe słowa odpowiedzieć po prostu z uśmiechem ‘dziękuję’. Nie, osoba chwalona czuje się komplementów niegodna, machnie ręką, no bez przesady, to nic takiego, nie ma o czym mówić. Jeszcze trudniej jest wypowiedzieć miłe słowa o sobie samej. Powiedzieć na spotkaniu z przyjaciółkami – ależ wyszło mi fantastyczne ciasto, no musicie spróbować. Albo – dzisiaj w robocie wpadłam na genialny pomysł, nawet szef był pod wrażeniem. No bo po co to mówić? Że ciasto dobre, koleżanki same się przekonają, przecież jest na stole, zaraz wezmą i spróbują. Dobry dzień w pracy? Gościom może też coś fajnego wyszło, ale czy trąbią o tym publicznie? Nie, więc i ja nie co w tym złego, że na głos się powie o czymś, z czego jest się dumną? Może nic, lecz chwalenie się wciąż traktowane jest jako poważna wada. Zwłaszcza w wydaniu kobiecym. Dziewczynki uczy się, że mają być skromne, a uległość to jedna z najważniejszych zalet, i dlatego dorosłe kobiety nie potrafią mówić o swoich atutach, wstydzą się tego, boją się, że wyjdą na agresywne, niekobiece, niesympatyczne. Bądź tak bardzo chcą zerwać z wizerunkiem nieśmiałej kobietki, że przeginają w drugą stronę, uważają, że wszystko wiedzą i robią najlepiej, a reszta świata może im niech inni zobacząPokutuje zasada, że jeśli jest za co pochwalić, to ludzie na pewno to zrobią. Nie musisz mówić, że radzisz sobie w pracy, inni to widzą. Rodzina wie, że dbasz o porządek. To żadna tajemnica, że grasz w siatkówkę, składasz origami, zwiedzałaś Machu Picchu, nie trzeba tego rozgłaszać całemu światu. A co jeśli ktoś tych atutów mimo wszystko nie dostrzega? Cóż, najwyraźniej te osiągnięcia nie są tak wspaniałe, jak ci się może jest na odwrót, osiągnięcia wspaniałe są, tylko inni to ignorują? W takim razie dobrze by było ich uświadomić. Ale jak? I tu leży pies pogrzebany, bo to nie tyle chwalenie się jest złe, ile wykonanie i ‘wrażenia artystyczne’. Łatwo stać się arogancką samochwałą, jak w wierszyku Brzechwy – pochwalnych słów jest za dużo, są przejaskrawione, w dodatku powtarzane dziesiątki razy. Schowane pod płaszczykiem ‘nieszczęścia’ (och, to już dziesiąty facet dzisiaj mnie podrywał, nie wiedziałam, że z tymi obcisłymi dżinsami będzie tyle kłopotu), co drażni podwójnie, bo mamy jeszcze na dokładkę hipokryzję i zwykłe dopraszanie się o też przechwałki na wyrost, które brzmią raczej jak opowiadanie o wymyślonej, idealnej wersji siebie, a nie tej prawdziwej, zupełnie jak w opowieściach o taaaaakiej rybie, która z każdą kolejną imprezą zyskuje dodatkowe centymetry – a w chwaleniu się powinno przecież chodzić o podkreślenie faktów, nie lepsza od was!Największym grzechem jest jednak to, że chwaląc siebie, umniejsza się innych, wręcz się ich poniża. To bardziej podkreślanie swojej przewagi nad resztą niż duma z własnych osiągnięć. Wysyłanie komunikatu – wy byście tak nie dali rady. Pobiłam was, cieniasy! Widzicie, zawzięłam się i schudłam, nie to co te grube loszki, leniwe i bez silnej woli. Tak, udało mi się, a ty co, nie wiedziałaś, że tak można? Zamiast – okazałam się najlepsza, zrealizowałam swój plan, wytrwałam, nie dałam się słabościom. Bez wtrętów o marności konkurentów, bez przedstawiania ich jako patałachów, nieudaczników i frajerów. Takie stawianie sprawy raczej nie wzbudzi sympatii, zresztą, to poniekąd umniejsza własny sukces, bo skoro oni tacy beznadziejni, to żadna sztuka z nimi chwaleniu trzeba po prostu unikać gwiazdorzenia, popisywania się, wytykania reszcie ich niedostatków, traktowania z góry. Naprawdę można się promować z klasą, zyskując uznanie otoczenia, a nie pełne niechęci spojrzenia. Niestety, nauka tej sztuki jest mało popularna, dlatego wychodzi, jak ludzi bardziej się przechwala niż chwali. Wspomina o czymś, by towarzystwu utrzeć nosa, pokazać, jak bardzo się wyróżnia z tej godnej pożałowania szarej masy. I trudno się wtedy dziwić niechęci do samochwał, bo nikt nie lubi czuć się gorszy. Wolimy, gdy czyjeś słowa stają się inspiracją, zachętą do odważniejszego działania, gdy zaś ktoś pokazuje, że inni to dla niego jedynie tło bez wartości, które ma bić oklaski lepszym od siebie, budzi to zrozumiały jest też brak wyczucia. Bo to mało taktowne przez trzy godziny nawijać o podwyżce i nowym super stanowisku, gdy koleżanka tydzień temu wyleciała z pracy i chwyta się dorywczych, mało ambitnych zajęć. Mało sympatyczne, gdy kobiecie, która kolejny raz z rzędu poroniła, pokazuje się przez cały wieczór wszystkie zdjęcia własnych uroczych bobasków. Niezbyt fajne, rozpływać się z zachwytem nad narzeczonym serwującym każdego poranka naleśniki udekorowane serduszkami z czekolady, gdy przyjaciółka jest świeżo po zerwaniu zaręczyn. Czasami naprawdę lepiej się ugryźć w język, bo mówiąc o sobie kopie się leżącego, a to na pewno nie jest czyn godny tutaj jestem!Zniechęcane do chwalenia się nie umiemy tego robić również wtedy, gdy decyduje to o naszej przyszłości. To między innymi przez przesadną skromność gorzej radzimy sobie na rynku pracy, bo nie wiemy jak się zareklamować, unikamy ryzyka, rzadziej negocjujemy podwyżki oraz awanse. Boimy się, że nie jesteśmy wystarczająco dobre, ponieważ samoocenę uzależniamy od opinii środowiska, a ono nie zawsze nas docenia. Zwłaszcza w pracy, gdzie każdy skoncentrowany jest na własnej jednak przez lata się słyszało, że wystarczy poczekać, aż świat dostrzeże naszą wartość i wyciągnie życzliwą rękę, to strasznie ciężko wyjść przed szereg, by zademonstrować swoje atuty. A jak się ośmieszę? A jeśli nie mam racji? A może inni są jeszcze lepsi? Nie, bezpieczniej się nie wychylać, zamiast tego trzeba jeszcze ciężej popracować i upragniona chwała nadejdzie. Ona zaś często nie nadchodzi, bo jesteśmy w pracy, a nie utopijnym raju, gdzie dobro zawsze zwycięża. Dlatego górą są zwykle ci, którzy potrafią w umiejętny sposób podkreślić swoje zasługi i tu pojawiają się kolejne schody, bo nie zawsze wiadomo, kiedy wypada się pochwalić i co dokładnie należy powiedzieć – często próba autopromocji wygląda jak desperacka prośba o uznanie albo podszyta agresją litania wyrzutów, czemuż to nikt, do diabła, nie widzi, jak haruję. Brakuje konkretów i przekonania o słuszności własnych wpierw trzeba mieć się, czym pochwalić. Autopromocja tak źle się kojarzy, ponieważ coraz częściej to tylko efektowna sprzedaż małowartościowych rzeczy. Takie, brzydko mówiąc, g… w błyszczącym, złotym papierku. Widać to w reklamie, widać to także u ludzi – wystarczy ładna otoczka i właściwy dobór słów, kompetencje są mało istotne. Czcze ona mówi?Można to zmienić, chwaląc się wiarygodnie, bez fantazjowania i zabawy w mistrza fałszywego marketingu. Chwalenie się z umiarem i wyczuciem przynosi dużo większe profity niż pokorne czekanie w kącie, aż jacyś dobrzy ludzie odnajdą – dzięki temu kobiety wreszcie mogłyby pozbyć się tego nieprzyjemnego uczucia wiecznego niedocenienia, które nierzadko jest efektem właśnie tej przesadnej skromności i strachu przed łatką chwalipięty. Aczkolwiek ten strach nie jest tak zupełnie nieuzasadniony, bo co z tego, że elegancko zwrócimy uwagę na własne przymioty, jeśli druga strona zaraz dopatrzy się w tym najpodlejszych wiemy, jak się dobrze chwalić, nie wiemy też, jak na takie wypowiedzi reagować, nawet gdy nie ma w nich cienia bufonady. Po co ona to mówi? Chce mi dogryźć? Nierzadko bierzemy te słowa bardzo do siebie – aha, ona chwali się udanym projektem, pewnie chciała subtelnie wytknąć, że mnie szef objechał trzy tygodnie temu. Dla jednych chwalenie się jest czynnością niepotrzebną, czymś małostkowym, świadczącym o zarozumiałości. Zwykła chełpliwość. Ale drudzy ripostują – a niby czemu nie wolno mówić o sukcesach? One nie spadły z nieba. Milczeć, bo leniom jest przykro? Niech się wezmą za siebie, bo najwyraźniej to im doskwiera, że oni niczym nie mogą się pochwalić, i chcą by wszyscy zeszli do ich miernego kłuje w oczy, bo w wielu przypadkach po prostu wywołuje zazdrość, że ktoś się czegoś nauczył, zdobył się na odwagę, rozwinął w sobie pożądane zalety. I tu bardzo wiele zależy właśnie od odbioru, czy uzna się historię za inspirującą, czy obudzi ona potwora o zielonych oczach. Będzie się w stanie okazać szacunek do włożonej pracy? Czy może skwituje się to złośliwym ‘phi, też mi powód do dumy’?
09:48 Bardzo prosze o odp. na pytania jn.: 1. Czy chwalenie sie czymś co wywoluje w człowieku rozpierajaca radosc jest grzechem proznosci (i czy proznosc jest grzechem); nawet jezeli chce sie wzbudzic u sluchajacych zazdrosc, uznanie itp.? 2. Czy odmawianie pacierza w czasie porannych przygotowan do szkoly, pracy , w tramwaju, autobusie itd. - jest lekcewazeniem Boga i modlitwy i czy winno sie z tego spowiadac? 1. Próżność jest grzechem. Zasadniczo należy uznać ją za grzech lekki. Grzechem ciężkim mogła by się stać, gdyby prowadziła do poważnej krzywdy wyrządzonej Bogu, bliźniemu lub nam samym. Np. gdyby ktoś wydawał prawie cały domowy budżet na stroje, zaniedbując inne ważne potrzeby domowników... W sytuacji o którą pytasz musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy i jakie zło swoim postępowaniem czynisz. Może bliźnim, niepotrzebnie wzbudzając w nich zazdrość? Może sobie popadając w pychę? Pycha jest bowiem korzeniem wielu innych grzechów... Być może jednak Twoje postępowanie wcale nie jest grzeszne, a mieści się w granicach naturalnego i zdrowego pragnienia bycia dostrzeżonym, zaakceptowanym i chwalonym. 2. Najlepiej modlić się w domu, ofiarując Bogu także chwilkę swojego czasu. Jednak modlitwa w drodze do pracy nie może być grzechem. Na pewno nie wynika bowiem z braku szacunku wobec Boga....Jeśli jesteś osobą o sumieniu skrupulatnym to błagamy, byś pytał o radę spowiednika. On bowiem wie lepiej, czy nie przesadzasz. Człowiek o chorym sumieniu musi znaleźć lekarza, zaufać mu i spełniać jego polecenia nawet jeśli wydaje mu się, że ten namawia go do lekceważenia zła. Musisz mu zaufać. Wszelką ewentualną winę spowiednik bierze w takim wypadku na siebie. Proszę też pamiętać o powiedzeniu, że diabeł siedzi w szczegółach. Niestety, często także w ludzkich skrupułach. Jemu zależy na naszym udręczeniu, przekonaniu nas, że jesteśmy do niczego, byśmy nie zbliżyli się za bardzo do Boga...J.
czy chwalenie się jest grzechem