Tak mi się nie chce lecz kiedyś jeszcze będę seksi Tak mi się nie chce tak bardzo nie chce lecz kiedyś jeszcze będę seksi tak mała wola jak w morzu kropla lecz kiedyś jeszcze będę seksi bez siły leże w pościeli zwiędłej lecz kiedyś jeszcze będę seksi róż, czerwień ust.. i ust perły przed wieprze to wszytko pieprze Tak mi
Ale mi się kurwa nie chce. 70 likes. strona dla tych wszystkich, którym się nie chce! Zwyczajnie codziennie nie chcę się nic i wszyst
mi tez metin ssie nie chcial włączyc na początku myslałem ze to cos z internetem ale to nie bylo to . włączalem gre i ladowala mi sie po 5% 5sek. potem w menu głównym dalem rozpocznij gre i jakis błąd mi wyskakuje po ang. :( i włączam znów i znów i ten błąd nie znika :/ lipa ;/ dalej nie wiem co robic próbowalem juz odinstalowac i ściągnąc i zainstalowac i nic ;/ PLIS
Wyjebane w to mam, bo nic mi się nie chce. [Skor] Siedzę, mam lenia, nie zmienia się nic. I leżę, oceniam aż mnie spienia ten shit. I się gapię w TV, potem gapię sie w sufit. Leży królewicz a świat gna jak głupi. Dopóki chce mu się biec, niech se biegnie. Jedno jest pewne, mi i tak się nie chce.
Budził we mnie bardziej lęk, aniżeli miłość, bo nigdy od Niego nic dobrego nie dostałem (tak mi się wtenczas wydawało), a życie moje nie było zbyt szczęśliwe. Raczej zawsze próbowałem się przed Nim chować, a nie szukać Go. Często bałem się Boga spotkać, aby przypadkiem czegoś mi nie kazał albo czegoś nie zabronił.
Dziecko odkrywa, że świat czasami nie chce z nim współpracować. Po kilku eksperymentach i przeanalizowaniu zdobytego w trakcie całego życia doświadczenia, dochodzi do takiego wniosku. To jest szok dla sześciolatka! On wywołuje reakcje, których do tej pory, po swoim dziecku się nie spodziewałaś.
Są naprawdę doskonałe. Nie są tanie, ale jak sobie pomyślę, że musiałbym stać teraz cały dzień i robić te kiełbasy, rozpalać, potem pilnować, to mi się odechciewa. Zresztą nie tylko tego. Od dłuższego czasu nie chce mi się naprawdę nic robić. Żona już wiele razy zarzucała mi, że zrobiłem się zrzędliwy i leniwy.
uCAcPqF. Jak można inaczej? W ciągłym biegu i szukaniu wymówek spróbuj zatrzymać się na chwilę i zastanowić, o co tak naprawdę chodzi. Ogrom obowiązków, zmęczenie, frustracja… Poobserwuj, co się u Ciebie dzieje, w jakiej jesteś obecnie sytuacji życiowej. Co czujesz? Jakie potrzeby zaspokajasz? Sprawdź, proszę, czy nie jest tak, że zaspokajasz potrzeby wszystkich wokół, ale na Twoje już nie starcza czasu. Odłóż listę spraw i obowiązków i zastanów się, czego najbardziej potrzebujesz. Czy jesteś w stanie to sobie dać? W jaki sposób? Podobno na każdy problem można znaleźć siedem różnych rozwiązań. Chcesz je znaleźć, chcesz spróbować innego podejścia czy wolisz poszukać kolejnych wymówek? Nasza niechęć do zastanej sytuacji szczególnie w wypadku rodzicielstwa wiąże się ze zmęczeniem fizycznym i psychicznym. Opieka nad dzieckiem (dziećmi) bywa męcząca choćby dlatego, że jesteśmy narażeni na mnóstwo bodźców z zewnątrz, które generują nasze pociechy. Jednak można coś z tym zrobić, czyli zadbać również o siebie. Pasażerowie podróżujący samolotem są informowani przez stewardesy, że na wypadek zagrożenia rodzic najpierw sobie powinien założyć maskę, potem dziecku. Dlaczego? Ponieważ nie będzie w stanie mu pomóc, jeżeli sam straci przytomność. Tak jest również w życiu codziennym – kulturowo i społecznie jesteśmy zaprogramowane (tak – my, matki, bo ten problem dotyczy głównie matek), aby zaspokajać potrzeby innych. Nasze potrzeby znajdują się na końcu. Jeżeli po przeczytaniu tych słów pojawiają się wymówki: „Jak to, przecież nie dam rady!”, „Jak mam zadbać o siebie? A kto wykona za mnie tę pracę?”, to nic się nie zmieni. Zmienić coś możemy tylko wtedy, gdy naprawdę chcemy, gdy podejmujemy świadomą decyzję, że pragniemy zmiany, a po podjęciu decyzji decydujemy się na działania inne niż dotychczas. Funkcjonowanie w starych schematach niczego nie zmieni. Dlatego po uświadomieniu sobie swojej sytuacji przede wszystkim zastanów się, co możesz zrobić. Myśl globalnie. Wypisz na kartce wszystkie rozwiązania, które przychodzą Ci do głowy. Jak możesz zadbać o siebie? Ile czasu w tygodniu potrzebujesz w ciszy, bez dziecka? Niektórym matkom wystarczą dwa wyjścia na siłownię w tygodniu, aby miały poczucie, że robią coś dla siebie – rozstają się z dziećmi na krótko, więc mogą poradzić sobie z wyrzutami sumienia. Inne matki codziennie potrzebują kilku godzin. Zrób pierwszy krok i zadbaj o siebie. Gdy poczujesz przestrzeń, złap powietrze w płuca i przypomnij sobie okres, gdy sama byłaś dzieckiem. Wróć do tych najfajniejszych momentów. Co sprawiało Ci największą frajdę? Ćwiczenie wykonaj w ciszy – może przed snem, może po przebudzeniu, może w ciągu dnia, korzystając z drzemki dziecka? Jeśli zechcesz, na pewno znajdziesz odpowiedni moment. Wróć myślami do zabaw, które sprawiały Ci największą frajdę. Jak się wtedy czułaś? Co najbardziej lubiłaś robić? Przywołaj ciepłe wspomnienia, uruchamiając wszystkie zmysły. Jakie zapachy wtedy czułaś? Jakie kolory widziałaś? Jakie dźwięki słyszałaś? Lubiłaś bawić się na świeżym powietrzu? Zatapiałaś się podczas wykonywania rysunków? Zbadaj, uchwyć te czynności i wyobraź sobie, jakby to było, gdybyś ten świat mogła pokazać swojemu dziecku – z tymi samymi emocjami radości i ekscytacji oraz dobrą, wspierającą energią. Jeśli to zrobisz, istnieje spora szansa, że będziesz chciała bawić się ze swoim dzieckiem i że wasza zabawa stanie się pełna, autentyczna i wspaniała – tak jak wtedy, gdy byłaś dzieckiem. Podsumowanie: Zastanów się, gdzie jesteś teraz i dlaczego nie chcesz bawić się z dziećmi. Jesteś znudzona? Przemęczona? O co tak naprawdę chodzi? Podejmij świadomą decyzję, że potrzebujesz zmiany, czyli zaspokojenia również swoich potrzeb, które są równie ważne jak potrzeby pozostałych członków Twojej rodziny. Zaplanuj, w jaki sposób zechcesz zaspokajać swoje potrzeby. Kino? Wyjście z koleżankami bez dzieci? Jakieś ciekawe zajęcia? Podczas planowaniu pamiętaj o pozostałych członkach rodziny; poproś ich o pomoc i wsparcie. Zadbaj o siebie. Konkretne, zaplanowane działanie nie musi – a nawet nie powinno – być jednorazowe! Dobrze jest dbać o siebie regularnie. Nie robisz tego tylko dla siebie, lecz także dla całej swojej rodziny. Gdy zadbasz o siebie, gdy dasz sobie czas i przestrzeń, żeby odpocząć i naładować baterie, poczujesz się bardziej zrelaksowana, szczęśliwa i będziesz mogła więcej dawać z siebie całej swojej rodzinie! Naprawdę tak to działa. Znajdź chwilę dla siebie, zrelaksuj się i dotrzyj do swojego wewnętrznego dziecka. Wróć do radosnych chwil z dzieciństw. Odtwórz momenty, w których bawiłeś się najlepiej. Przypomnij sobie swoje uczucia i zmysły. Gdy namierzysz te aktywności, uśmiechniesz się do swojego wewnętrznego dziecka. Czy już teraz chcesz bawić się ze swoim dzieckiem? Odzyskałaś połączenie ze światem doskonałej zabawy? Możesz wreszcie wyluzować? Jeśli tak – super! Jeśli nie – szukaj nadal. I pamiętaj: nigdy się nie poddawaj! Odpowiedzi są w Tobie! Magdalena Wiatrowska 1. Spotkaj się ze mną, jeśli masz ochotę na poprawę relacji rodzinnych, szczególnie w obszarze rodzic-dziecko, organizuję i prowadzę warsztaty uwalniające kreatywność w relacjach. 2. Kim jestem i co robię? Przede wszystkim jestem niepoprawną marzycielką, konsekwentnie realizującą swoje marzenia. Do jednego z nich zalicza się projekt Family Power. Jest to pierwsza w Polsce szkoła skierowana dla Rodziców oraz Dzieci, warsztaty prowadzone są przez bardzo wyjątkowe osoby: Ludzi Sztuki i Nauki. Poza tym jestem nauczycielem, certyfikowanym lektorem metody Helen Doron, właścicielką szkoły językowej, twórcą warsztatów edukacyjnych dla dzieci w duchu NVC oraz Mindfulness. 3. Dlaczego tu jestem? Bo zmiany były, będą i są bardzo potrzebne. Każdego dnia opuszczam swoją strefę komfortu i pozwalam sobie doświadczać życia w różnorodnych jego aspektach. Zmieniam się, bo wiem, że do ideału jeszcze baaaaardzo daleko, a poszerzanie swojego pudełka życia i dodawanie nowych pudełek jest bardzo kuszące i niezwykle wzbogacające. 4. Z czego jestem dumna w moim życiu? Najbardziej jestem dumna z mojej Rodziny z kochającego, wspierającego męża i wymarzonej dwójki wspaniałych dzieci Adasia i Karolinki. 5. Moje słabości: Robię wiele rzeczy równocześnie, przez co jestem narażona na zalewanie zbyt dużą ilością bodźców, mój układ nerwowy mówi dość, a ja jadę dalej. Bywa, że zbyt mało czasu poświęcam na regenerację. 6. Mój sprawdzony sposób na zły humor: Wdzięczność, dziękuję za wszystko co mam i za wszystkie doświadczenia. Czekolada też dobrze wpływa na poprawę samopoczucia. ☺ 7. Największa zmiana w moim życiu: Pierwszy atak epilepsji mojej córki, myśleliśmy, że nam dziecko umiera. Były to 3 najgorsze godziny mojego życia. To wydarzenie sprawiło, że wszystkie problemy i sprawy dnia codziennego, które przed atakiem wydawały mi się niezwykle ważne, totalnie przestały mieć znaczenie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie my sami nadajemy problemom wagę i moc. Dzięki temu doświadczeniu zdecydowałam, że chcę się cieszyć życiem i w pełni go doświadczać, zamiast martwić się opiniami innych i nie robić czegoś ze strachu. Tak więc Robię, Jestem i czuję, że Żyję ☺, a to dopiero początek! 8. Miejscowość i numer kontaktowy: Warszawa, nr telefonu na WhatsApp +48600411865
Please add exception to AdBlock for If you watch the ads, you support portal and users. Thank you very much for proposing a new subject! After verifying you will receive points! kapix636358 25 Jul 2022 17:49 54 #1 25 Jul 2022 17:49 kapix636358 kapix636358 Level 1 #1 25 Jul 2022 17:49 Witam, mam problem, ponieważ mam nowego powerbanka Xiaomi 20000mAh. Użyłem go tylko parę razy, już raz go naładowałem i po drugim zużyciu chciałem go naładować i okazuje się że powerbank na nic totalnie nie reaguje. Po podłączeniu go nic się nie dzieje, lampki też nie reagują. Gdy próbuję nim coś naładować też nie reaguje. Przycisk też nic nie powoduje. Nie mam pojęcia co mogło się stać. Proszę o pomoc #2 25 Jul 2022 17:56 DiZMar DiZMar Level 43 #2 25 Jul 2022 17:56 Reklamować u sprzedawcy albo kupić nowy. To są zasadzie rzeczy nienaprawialne. Sprzedaż i serwis kas fiskalnych oraz sprzętu towarzyszącego. Sprzedaż części zamiennych. Porady tylko na forum! Pozdrowienia z Podlasia (nie mylić z
Za oknami szaro buro i ponuro. Aktualnie w Polsce panuje zima, która nie należy do zbytnio lubianych pór roku. Przeważnie przez to, że jest zimno, ciemno i nijako. Wstajesz za oknem ciemno. Gdy wyruszasz do pracy lub szkoły to już się może nieco więcej rozjaśniło za oknami. Lecz słońca brak. Wracasz z pracy lub szkoły do domu i już jest ciemno. Nie ma słońca, wszędzie trąbią o smogu. Mogą przewijać Ci się przez głowę myśli typu, a może lepiej by zostać w łóżku. Pod ciepłą kołderką. Lub jak to robią niedźwiedzie zapaść w sen zimowy i na nowo obudzić się jak przyjdzie wiosna. Według badań uczonych zima to najbardziej depresyjny okres w roku. W jakimś stopniu zapewne pogoda ma wpływ na Twoje chęci do działania. Ja jednak podam Ci dzisiaj bardziej konkretny powód, dlaczego motywacja do zarabiania pieniędzy mogła u Ciebie zaniknąć. Zatem prośba do Ciebie jeśli jeszcze nie subskrybujesz kanału to zachęcam Cię do tego tu Oraz oczywiście zapraszam Cię do wysłuchania nowego rozdania na YouTube Na pogodę można zawsze zgonić jednak utrata chęci do działania tkwi w człowieku nieco głębiej. Jesienno zimowy okres w Polsce trwa ok. 6 miesięcy czyli pół rok jest to trudny okres do działania bez wzlotów i upadków. Najczęściej właśnie w tych miesiącach brakuje chęci do działania lub motywacja do zarabiania pieniędzy spada. Dlaczego? Ponieważ pieniądze nie mogą być dla Ciebie celem samym w sobie. Pieniądze są efektem ubocznym Twojego działanie (wykonałeś pracę za którą ktoś ci zapłacił). Po ich zarobieniu, pieniądze są Twoim środkiem do osiągnięcia celu. Np. Twoim celem jest kupno mieszkania. To właśnie pieniądze umożliwią Ci zakup tego mieszkania. Czyli pieniądze są środkiem do osiągnięcia tego celu (zakupu mieszkania). Tak samo jak idziesz do pracy to naturalnym jest że pracujesz, żeby zarobić pieniądze. Ale samymi pieniędzmi jako tako się nie najesz dopiero jak za nie kupisz jedzenie to się najesz. Czyli idziesz do pracy bo Twoim celem jest zarobienie na jedzenie, mieszkanie, życie, rozrywkę itp. Jak Ty sobie za cel postawisz coś więcej jak tylko zarobienie pieniędzy np. wymarzone wakacje to Ty nie będziesz mieć problemu, żeby wstać razem z kurami, wystrzelić z łóżka jak petarda i pracować cały dzień w pocie czoła. Bo będziesz wiedzieć, że Ty te pieniądze zarobisz i przeznaczysz je na wymarzone wakacje czyli na zrealizowanie swojego celu. Często spotykam się ze stwierdzeniem typu „pieniądze szczęścia nie dają”. Same pieniądze nie, ponieważ to jest tylko kawałek papierka, monety czy w dzisiejszych czasach to elektroniczny zapis na koncie. Ale za pieniądze możesz opłacić na przykład ślub, po którym będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie bo masz wymarzoną żonę czy wymarzonego męża, z którym będziesz na dobre i na złe do końca życia, póki śmierć Was nie rozłączy. Także pieniądze same w sobie szczęścia nie dają. Ale wykorzystane w odpowiedni sposób czyli na spełnienie swoich marzeń mogą sprawić, że będziesz szczęśliwym człowiekiem. Jeśli do tej pory nie byłeś. Zatem jeśli mogę Ci zasugerować to najlepszym motorem napędowym do zarabiania pieniędzy jest uświadomienie sobie po co i na co potrzebujesz pieniądze. Wyznacz sobie cel, a pieniądze ułatwią Ci jego realizację. Sama praca dla pieniędzy prędzej czy później kończy się właśnie utratą motywacji, chęci do działania. W głowie pojawiają się myśli typu nic mi się nie chce, a może nie wstawać dzisiaj z łóżka itp. Takie myśli i zachowania szybko tłumi cel/marzenie, do którego będziesz dążyć w pocie czoła. Oczywiście jeśli już Ci się uda zarobić na ten cel i osiągniesz swój cel. To nie jest tak, że życie się kończy. Wtedy należy wyznaczyć kolejny, później kolejny, i kolejny. I tak aż do końca życia 🙂 Inaczej ciężko Ci będzie się przemóc do zarabiania pieniędzy i ciągłej pracy bez utraty motywacji, bez wzlotów i upadków. Dłużej nie zwlekaj. Nie zganiaj na pogodę. Nie szukaj wymówek w swoim otoczeniu. Tylko zakasaj rękawy i bierz się ostro do roboty. A upragniona nagroda, którą sobie założyłeś prędzej czy później się pojawi na horyzoncie i zostanie osiągnięta. SUBSKRYBUJ KANAŁ na YT POLUB na FACEBOOK
Od jakiegoś czasu (rok, połtora) nic mi sie totalnie nie chce. Poza praca praktycznie nigdzie nie wychodzę, odmawiam przyjaciołom jeśli proponują spotkanie wykręcając się za każdym razem jakimis obowiązkami. Praktycznie caly czas siedzę na kanapie gapiąc sie w sufit. Mam świadomość ze warto byloby coś ze sobą zrobić, gdzieś się ruszyć, ale totalnie nie mogę się zebrać zeby to zrobić. Siedząc w pracy nie mogę doczekać sie kiedy wróce na moją "kanapę" - jak już na niej jestem - uświadamiam sobie że to kolejny dzień gapienia się w sufit i że to bez sensu - postanawiam za każdym razem "od jutra" to zmienic - a na następny dzień jest to samo. Mam świadomość iż zycie przecieka mi przez palce ale nie potrafię w żaden sposób znależć impulsu do zmiany. Tematy które mnie kiedyś interesowały - nie interesują mnie zupelnie. Kiedyś mialem ambitne plany, cele w życiu, mnóstwo różnych zajęć - teraz nie mam ani żadnego hobby, żadnych planów, znajomych też coraz mniej. Najbliższa mi osoba odeszla ode mnie - doskonale wiedziałem że do tego dojdzie, bo ile można wytrzymać z takim warzywkiem gapiącym się w sufit - ale nawet nie zareagowałem żeby coś zmienić gdy zaczeło sie to wszystko psuc. Co się ze mną dzieje... Jak spowodować zeby wrocilo do mnie życie? Jak znależć w sobie energię, cel i chęci do działania? Jakiegokolwiek działania...
Co robię, kiedy nic mi się nie chce? Co robię, kiedy nic mi się nie chce? (What do I do when I feel like doing nothing?) Masz tak czasem? Wstajesz rano i czujesz się ospały, i jakiś taki ślamazarny (somewhat sluggish)… Ale działasz (but you move on), jesz śniadanie lub pijesz kawę (albo i nie), lecisz do pracy, do szkoły, na uczelnię.. a przez cały dzień marzysz o tym, żeby zaszyć się w domu pod kocem z ciepłą czekoladą, winem, TV lub inną przyjemnością. I masz ochotę nie robić nic. Tak po prostu chcesz „przespać” to swoje słabe samopoczucie (you just want to sleep through your bad mood). I robisz tak z nadzieją, że na drugi dzień będzie inaczej, lepiej, energiczniej. Niestety czasem budzisz się kolejnego dnia i już wiesz, że wcale nie jest lepiej. Brzmi to dość drastycznie 😉 jednak każdemu z nas zdarzają się czasem takie dni. Zwłaszcza kiedy słońce chowa się głęboko w ciemnych, jesiennych chmurach. A jak te chmury obleją nas deszczem, to już w ogóle katastrofa. Ciśnienie spada, głowa boli… A z drugiej strony masz tyle planów (on the other hand you have lots of plans). Przeczytać książkę, pouczyć się angielskiego, iść pobiegać, spotkać się ze znajomym… Tak dobrze znam to uczucie (I know this feeling pretty well). Nie znoszę go. Jasne, czasem jest dzień, kiedy trzeba odpuścić (where you need to let go) i naprawdę nie robić nic, oczyścić umysł (clear your mind) od nawału informacji, wrażeń, ludzi. Takie sytuacje zdarzają się jednak od czasu do czasu. A to, co najlepiej oczyszcza i dodaje lepszego powera niż 5 espresso, yerba i energetyki razem wzięte to… ruch (activity). PS. Przepis na powyższe biste pancakes znajdziesz tutaj 🙂 Kiedyś byłam osobą, która rzadko się ruszała (I used to be a person who did hardly any activity). Formę miałam dramatyczną, nie umiałam zrobić ani jednej pompki (push-up) (damskiej!), pobiegłam parę kroków i zadyszka gotowa. Gdy jednak wreszcie zaczęłam ćwiczyć, tylko z opowiadań słyszałam o tym dobrym samopoczuciu powodowanym przez uwalniające się endorfiny. Męczyłam się i zmuszałam. Zapytasz po co? Powód banalny: źle się z sobą czułam. Ociężale, ospale. Schudnąć też chciałam. Ale wiesz, zanim się obejrzałam, po każdym morderczym treningu mój umysł stawał się jaśniejszy, myśli były klarowne, ja miałam dużo energii i ciągle się śmiałam. Potem zaczęłam ćwiczyć jogę. Z ogromnej ciekawości (Out of curiosity). Uczucie, jakie towarzyszy mi po serii asan, jest niesamowite. Pozytyw, lekkość, świeżość, poczucie, że mogę wszystko 🙂 większy dystans do tego, co negatywne… możesz myśleć, że joga to nuda, siady skrzyżne i śmieszne pozy. Ja nie będę Cie przekonywać do jogi, bo każdy sam powinien spróbować, żeby wyrobić sobie własną konkretną opinię. Mogę zachęcić Cię tylko – spróbuj 🙂 ale spróbuj w prawdziwej szkole jogi, a nie na zajęciach jogi w fitness clubie. Idź do nauczyciela jogi z pasją, takiego, wobec którego poczujesz respekt. Po prostu spróbuj 🙂 Jestem pewna, że już nigdy nie powiesz, że joga jest nudna i nie daje wycisku. Dzięki jodze dosłownie poczułam moje ciało. Właściwie to jest temat na oddzielny artykuł, więc poprzestanę na tym tutaj i teraz 🙂 W każdym razie (anyway) poznałam dokładnie uczucie, które towarzyszy mi po wysiłku fizycznym. I potrzebuję tego uczucia bardzo. Zdarza się, że odczuwam jego brak… i wiem wtedy, że MUSZĘ się ruszyć! Gdy mam dzień, w którym nie chce mi się nic, robię coś bardzo szalonego, coś, czego kiedyś bym nie spodziewała się po sobie (something I’d never expect I’d do). Walczę z sobą i zmuszam się do założenia moich treningowych ciuchów… i mówię sobie: „To tylko 40 minut… a potem wróci ta energia, której potrzebujesz…”. Nie jest mi łatwo, ale… gdy zmuszę się, jestem potem najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiem, że to brzmi górnolotnie, ale tak jest! No serio! Wiele osób pyta mnie skąd mam tyle energii, niektórzy piszą, że też by tak chcieli. Ta energia nie spada na mnie z nieba… Ale nauczyłam się ją pobierać z tego, co mogę robić codziennie (I learnt to derive it from what I can do every single day). Mogę więc nie robić nic, zalegać na sofie i pozwalać, żeby moje samopoczucie było kiepskie, mój umysł pracował jak mucha w smole, a ciało pozostawało bez energii i sprawności. Ale bardzo tego nie chcę. Męczy mnie to. Możesz powiedzieć, że Ty przecież nie masz czasu na ćwiczenia, bo praca, szkoła, dzieci, zajęcia dodatkowe (niepotrzebne skreślić lub dodać swoją wymówkę). A ja Ci powiem, że brak czasu to brak priorytetów (lack of time is a lack of priorities). Ja mam tyle samo czasu co Ty. Moja doba też trwa 24 godziny. Z czego minimum 7 godzin przeznaczam na sen. Mam dziecko, firmę, bloga… I mam priorytety. Moim priorytetem jest zdrowie i dobre samopoczucie. Lubię się dobrze czuć, bo dopiero wtedy mogę działać, pracować, wymyślać coś nowego na pełnych obrotach. Bo wtedy mój umysł jest klarowny, czysty i otwarty 😉 Gotowy także do przyswojenia nowej wiedzy… bo moja koncentracja jest znacznie wyostrzona. Dzięki temu pracuję szybciej, uczę się więcej – koncentruję się w pełni na tym, co robię. Więc z jednej strony możesz powiedzieć, że szkoda czasu na ćwiczenia. A ja Ci powiem, że ten czas przeznaczony na ruch to moja inwestycja w siebie, mój czas dla siebie samej (którego wierz mi, mało mam 😉 i czas, dzięki któremu pracuję wydajniej i… krócej. Ale wiesz co? Przede wszystkim to fajna zabawa (in the first place it’s great fun!). Bo kto powiedział, że tylko dzieci powinny się bawić? A takie czterolistne cudo znalazłam (po raz pierwszy w życiu) robiąc… pompki na ławce w moim pobliskim parku 🙂 Blog to nie tylko strona o tym, jak najlepiej nauczyć się słówek i gramatyki, i jak mówić swobodnie po angielsku, uwzględniająca najnowsze doniesienia ze świata neurobiologii, to także i przede wszystkim społeczność otwarta na poszerzanie horyzontów myślowych. Zabieramy Cię na wagary i pokazujemy inną stronę tego, co zostało utarte. Zabieramy w podróż szlakami mniej uczęszczanymi, a jednak wartymi zachodu. Mówimy o tym, o czym nigdy nie powiedzą Ci w szkole, o tym, jak pokonać strach przed mówieniem, na czym w ogóle nauka polega, a także czym jest fajnie życie, wolne od stresu i lęku, o podróżach, wolności (także) finansowej i o tym, że nie trzeba w ogóle do szkoły chodzić, żeby coś w życiu osiągnąć. Szalenie prawdopodobnym jest, że po tym, czego się tu dowiesz, Twoje życie nigdy nie będzie takie jak wcześniej, więc wchodzisz na własne ryzyko ;-)
nic mi sie nie chce